Gwint – zachwycasz jak zawsze…

Listopad, odliczam godziny do opuszczenia miejsca edukacji, aby biec na łeb na szyję, by pobrać aktualizację i ograć tytuł. Niestety, ale z powodów prywatnych zasiadam przy komputerze o 22, pobiera, wchodzi i… wyłącza po samouczku. Spadki przez mój sprzęt do 10 Fps doprowadzają mnie do szału, nie wiem co robić z taką ilością skrawków, boję się cokolwiek zrobić i uciekam. Próbuje jeszcze kilka razy jeszcze podejść, ale nie. Każda próba kończy się tak samo, czyli “TO NIE JEST GWINT, NIE MA TRZECH RZĘDÓW, BRZYDKIE TO I JAKIEŚ DZIWNE”.

Nadchodzi jednak coś nowego, zwanym “Krwawa Klątwa”. Gdy o tym usłyszałem znowu było: “ŁEEE I TAK NIE ZAGRAM, NIE FAJNE TO”, nawet już usunąłem z komputera, lecz nagle usłyszałem: 100 nowych kart, zmienienie mechanik oraz nowi dowódcy. Może jednak warto dostosować ustawienia tak, aby jakoś to działało? Parę klików i już działa płynnie. Pytam się znajomych o jakieś spoko decki. Odsyłają mnie jednak do internetu. Tworze je, sprawdzam jak działają i… gra się wyjątkowo dobrze. Idealny odpoczynek przed testami. I cyk spędziłem 10 godzin zachwycając się i głosząc wszelkiemu stworzeniu: “Ludzie, nawracajcie się, Gwint jest nadal świetną karcianką”

Dobór dowódców do nowego dodatku jest świetny, połączenie jednocześnie postaci z gier, jak i z książek. Zakochałem się w prezentacjach bohaterów. W formie 1 minuty przedstawić co dany dowódca może zrobić na polu bitwy. To właśnie coś co Redom wychodzi zawsze najlepiej – zwiastuny. Potrafią rozpalić mokre sny każdego.

Jest jedna podstawową wadą to jest początkowe nieogarnianie wszystkiego. Nie wiesz od czego masz zacząć, jakie karty stworzyć. Musisz więc korzystać z internetu w poszukiwaniu dobrych decków. W “starym” Gwincie mogłeś sam ułożyć deck, przetestować go i ewentualnie pozmieniać. Teraz ze względu na koszt werbunku musisz uważać, aby go nie przekroczyć. Czasem jest, że idealna karta nie pasuję tylko dlatego, że przekracza koszt werbunku. Jednak pewnie z czasem da się wyuczyć wszelkich ruchów.

Oprawa graficzna jest piękna, animacje kart potrafią zachwycić (czyt animację Dettlaffa i Anny Henrietty). Rozumiem też odebranie trzeciego rzędu (khe khe powolne szykowanie się na rynek mobilny khe khe). Zauważyłem też bardzo wysokie ograniczenie Pyłu Meteorytowego i na razie, aby go zdobyć w większej ilości należy go zwyczajnie w świecie kupić. Jest to według mnie uczciwe wobec grających, bo animacja oprócz powiewu prestiżu i wdechów zachwytu nic więcej nie daje.

Krótko mówiąc, jeżeli gracie w Gwinta, grajcie jeszcze bardziej, jeżeli nie, spróbujcie, a jeżeli (jak ja) uciekliście, nawróćcie się, bo nie wiecie co czynicie

3 Replies to “Gwint – zachwycasz jak zawsze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *